Witajcie kochani, dzisiaj przygotowałam dla Was podróżniczy post z moimi wspomnieniami z wakacji, a dokładniej ze Szwajcarii. Ten blog był na samym początku przeznaczony do opisywania moich podróży, dopiero później zaczęłam wstawiać tu inne rzeczy i tematyka stała się bardziej lifestylowa. Dlatego dzisiaj w ten zimowy dzień powracam do korzeni tego bloga, że tak powiem. Nich się trochę ociepli!
W sierpniu 2016 z moim chłopakiem zrobiliśmy samochodem eurotripa, jadąc z Polski, przez Niemcy i Francję do Hiszpanii. O wszystkich moich podróżach możecie poczytać w zakładce "Podróże" na moim bogu (TUTAJ). Są tam pogrupowane posty z tego eurotripa i innych wypadów. Jednym miejscem, które odwiedziliśmy była Szwajcaria.
No więc przejdźmy do
SZWAJCARII, a dokładniej
Genewy i
Jeziora Genewskiego
W Szwajcarii byliśmy tylko jeden dzień, wstąpiliśmy tam po drodze jadąc z Francji. Genewa należy do kantonu francuskojęzycznego, jest jego stolicą. To głównie dlatego tam zajechaliśmy, w końcu kocham francuski! Jest to dość ważne miasto na mapie Europy, mieszczą się tu ważne instytucje, m.in: ONZ i WHO (Światowa Organizacja Zdrowia). Odniosłam wrażenie, że miasto jest bardzo zadbane i czyste, a także urocze. A przede wszystkim bogate. Jeden dzień to za mało aby zwiedzić całą Genewę, ale kilka rzeczy zdołaliśmy zobaczyć. Na samym końcu zajechaliśmy na plażę w małej miejscowości za Genewą. Plaża była pusta! W sumie to nie było tam piasku, jedynie trawiaste zejście do wody z kamyczkami. Za to roztaczający się widok, po prostu nieziemski.
Plaża przy Jez. Genewskim (fr. Lac Léman), 15 km za Genewą
A to już sama Genewa i jej mała panorama.