January 8, 2017

Szwajcaria – Genewa i Jezioro Genewskie

Witajcie kochani, dzisiaj przygotowałam dla Was podróżniczy post z moimi wspomnieniami z wakacji, a dokładniej ze Szwajcarii. Ten blog był na samym początku przeznaczony do opisywania moich podróży, dopiero później zaczęłam wstawiać tu inne rzeczy i tematyka stała się bardziej lifestylowa. Dlatego dzisiaj w ten zimowy dzień powracam do korzeni tego bloga, że tak powiem. Nich się trochę ociepli! 

W sierpniu 2016 z moim chłopakiem zrobiliśmy samochodem eurotripa, jadąc z Polski, przez Niemcy i Francję do Hiszpanii. O wszystkich moich podróżach możecie poczytać w zakładce "Podróże" na moim bogu (TUTAJ). Są tam pogrupowane posty z tego eurotripa i innych wypadów. Jednym miejscem, które odwiedziliśmy była Szwajcaria.

No więc przejdźmy do SZWAJCARII, a dokładniej Genewy i Jeziora Genewskiego

W Szwajcarii byliśmy tylko jeden dzień, wstąpiliśmy tam po drodze jadąc z Francji. Genewa należy do kantonu francuskojęzycznego, jest jego stolicą. To głównie dlatego tam zajechaliśmy, w końcu kocham francuski! Jest to dość ważne miasto na mapie Europy, mieszczą się tu ważne instytucje, m.in: ONZ i WHO (Światowa Organizacja Zdrowia). Odniosłam wrażenie, że miasto jest bardzo zadbane i czyste, a także urocze. A przede wszystkim bogate. Jeden dzień to za mało aby zwiedzić całą Genewę, ale kilka rzeczy zdołaliśmy zobaczyć. Na samym końcu zajechaliśmy na plażę w małej miejscowości za Genewą. Plaża była pusta! W sumie to nie było tam piasku, jedynie trawiaste zejście do wody z kamyczkami. Za to roztaczający się widok, po prostu nieziemski.

Plaża przy Jez. Genewskim (fr. Lac Léman), 15 km za Genewą



A to już sama Genewa i jej mała panorama.
Share:

January 2, 2017

Zielona bomberka z futerkiem

Cześć! Witajcie w nowym roku 2017. Życzę Wam wszystkim, aby był lepszy od poprzedniego i abyście spełnili swoje najskrytsze marzenia. 

Ostatnie tygodnie grudnia nie były dość pogodne, ciągle padało albo mocno wiało. Nie ukrywajmy, że nie była to typowa, świąteczna pogoda. Dzisiaj ku miłemu zaskoczeniu za oknem pojawił się piękny, bialutki puch! Szkoda tylko, że zaczęło padać akurat jak wyszłam robić fotki stylizacji. W każdym bądź razie bardzo się cieszę, że przyszła do nas prawdziwa zima!

W poniższej stylizacji połączyłam kilka rzeczy z internetowego sklepu ZAFUL {klik} i ROSE WHOLESALE {klik}. Długo czekałam na tą wspaniałą kurtkę bomberkę! Jest bardzo ciepła, ma piękny kolor i kołnierzyk ze sztucznego futerka. Wiecie co jest najśmieszczniejsze? Jest szyta dla Zary, bo ma oryginalną metkę. Haha! Nie ma to jak zamówić kurtkę z chińskiego sklepu, który szyje dla sieciówek ;) Ale to chyba w Azji norma. Zdarzyło Wam się już coś takiego? Torebka jest z Zafula, ale już nie ma żadnych metek. Bardzo mi się podoba i świetnie się ją nosi. Kurteczka ma rozmiar S, jak dla mnie jest dość duża i szeroka jak na ten rozmiar, na niższe osoby (ja mam 171 cm) może być za długa. 

Co sądzicie? 

Share:
Blogger Template Created by pipdig