27 czerwca 2016

#3 Monako - małe, ale piękne

Cześć wszystkim! Dzisiejszego posta poświęcę mojej jednodniowej podróży do Monako. Dojechałam tam z Nicei autobusem za 1,5 euro w jedną stronę, a wróciłam pociągiem za 7 euro do Cannes, gdzie miałam hotel. Co prawda autobus jechał dłużej niż pociąg, ale były lepsze widoki. Monako to naprawdę urocze miejsce! Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o krajobraz, dominują tam same nowoczesne budowle, jachty i super sportowe samochody, jednak Monako posiada swój specyficzny klimat. Muszę jeszcze zaznaczyć, że byłam tam w ostatni dzień Grand Prix Formuły 1, dlatego było strasznie dużo ludzi i w całym mieście trwała wieczna impreza już od godzin popołudniowych. Miałam okazję przejść się po torze wyścigowym po zakończonym wyścigu. Było naprawdę super!

Monte-Carlo jest bardziej nowoczesną częścią z kasynami, plażą i hotelami, a Monaco-Ville mieści się na wzgórzu, na którym znajduje się pałac książęcy, piękny park oraz jest tam bardzo dużo wąskich uliczek. Ja i moja towarzyszka podróży- Marisa, przeszłyśmy się po najważniejszych miejscach w Monako, ale przez większość czasu starałyśmy się znajdować fajne miejscówki na fotki jak zawsze. "Jedyne" czego nie zdołałyśmy zobaczyć to Casino de Monte Carlo, ponieważ spieszyłyśmy się na pociąg wieczorową porą. No ale mówi się trudno! Monako jest idealne na jednodniową wycieczkę, dacie radę zobaczyć większą część tego miasta-państwa.

Jeśli chodzi o moje osobiste przemyślenia związane z tym miastem, to oprócz tego, że mogłam podziwiać wspaniałe widoki, uważam że ta podróż pomogła mi lepiej zrozumieć co pieniądze mogą zrobić z człowiekiem. Przepych był wszechobecny, a widać było po niektórych ludziach jak są przez to "zepsuci" i pyszni. Mam na myśli takie osoby, które afiszują się ze swoim bogactwem na każdym kroku jak np. w Monako. Nie chodzi mi o to że po prostu mają więcej kasy niż inni- bo to normalne, ale o ich sposób bycia. Przykładowo: starszy pan biznesmen, zajechał sobie trzypiętrowym jachtem pod sam port gdzie akurat robiłyśmy fotki, w międzyczasie jego panie do towarzystwa tańczyły skąpo ubrane na drugim piętrze jachtu. Pan bogacz obczajał sobie z góry inne laski, które dołączą do jego imprezy- tak podejrzewam bo jego minie i zachowaniu... No ale poszłyśmy dalej wzdłuż portu. gdzie było kilkanaście kolejnych jachtów- na jednych były podobne imprezy, a na innych siedziała sobie grzecznie rodzinka. Jak idziesz sobie przez Monako (nie wiem czy zawsze tak jest, ale na pewno tak było podczas Grand Prix) to czasem przeszywa cię czyjeś spojrzenie, które mówi: mam hajs, mogę wszystko! Brak słów...

Poniżej dodaję fotki z mojej podróży, zapraszam do oglądania. A czy Wy byliście w Monako lub zamierzacie się wybrać? Zachęcam do komentowania, na każdy komentarz odpowiem!





















22 czerwca 2016

2# Welcome to Saint Tropez

Dzisiejszy post poświęcę mojej jednodniowej podróży do Saint Tropez. Ja i moja koleżanka dostałyśmy się tam statkiem z Cannes, który płynął około 1 h 20 min. Rejs  kosztował 49 euro w dwie strony. Było to chyba najbardziej urokliwe miasteczko jakie widziałam! Zacznijmy od tego, że Saint Tropez kojarzy się prawie wszystkim z wielkim, nowoczesnym kurortem nad morzem, a tak naprawdę jest to bardzo mała miejscowość z klimatem, ma około 5 tys stałych mieszkańców. Znana jest także z serii filmów o żandarmie.

W Saint Tropez poruszałyśmy się pieszo zaczynając oczywiście od portu. Następnie przechodziłyśmy uroczymi, wąskimi uliczkami i szukałyśmy ciekawych miejsc na zdjęcia. Skończyłyśmy na wzgórzu, z którego rozciągała się piękna panorama na całe miasteczko. Wychodząc z portu natknęłyśmy się na cukiernię, w której sprzedawali tutejsze wyroby, w tym La Tarte Tropézienne, czyli małe ciasteczko przypominające z wyglądu makaronika. Jest to typowy dla Saint Tropez specjał wykonany z ciasta drożdżowego, przełożony słodkim kremem i po raz pierwszy upieczony przez cukiernika, który był z pochodzenia Polakiem. Aleksander Micka przygotowywał poczęstunek dla ekipy filmowej "I Bóg stworzył kobietę" z Brigitte Bardot, i to właśnie ta znana aktorka wymyśliła nazwę dla tego przepysznego deseru. Wart szczególnej uwagi jest także piękny, Stary Port otoczony malowniczymi domkami. Na obiad poszłyśmy do francuskiej knajpki La Bagatelle znajdującej się w jednej z wąskich uliczek. Zamówiłam zupę rybną z grzankami (bardzo smaczna!) i stek z tuńczyka z duszoną cukinią. Obiadek był naprawdę niesamowity! Kosztował 17 euro. 

Trzeba przyznać, że w  Saint Tropez wszyscy są życzliwi i uprzejmi, nie to co w dużych miastach zdominowanych przez turystykę jak np. Nieca. Miasteczko ma cudowny, południowo-francuski klimat. Gdybym miała w przyszłości jechać znowu na Lazurowe Wybrzeże, z pewnością docelowo wybrałabym się do Saint Tropez! Wisienką na torcie w naszej przechadzce po tym miasteczku, było ujrzenie pięknego pawia przy Cytadeli (skąd rozciągał się widok na całe miasto), który żył na wolności! Poniżej kilka zdjęć mojego autorstwa jak zawsze:


























13 czerwca 2016

#1 Cannes- perła Lazurowego Wybrzeża

Witajcie! Ostatnio spędziłam tydzień na południu Francji. Była to najpiękniejsza podróż mojego życia! Zwiedziłam wiele niesamowitych miejsc, ale dzisiejszego posta poświęcę w całość Cannes- perełce Lazurowego Wybrzeża. W podróż wybrałam się z moją koleżanką- Marysią, którą poznałam pół roku temu na Erasmusie we Francji, pod Paryżem. Obie kochany podróże, fotografię i język francuski, więc była świetną towarzyszką podróży.



Cannes jest miastem kojarzonym przede wszystkim z międzynarodowego festiwalu filmowego, który odbywa się tam co roku. Miasto to leży w departamencie Provence-Alpes-Côte d'Azur, nad Morzem Śródziemnym. Dawniej była to mała wioska rybacka, ale na początku lat 30. XX wieku rozbudowało się oraz zyskało sławę, dzięki napływowi arystokracji. Obecnie Cannes uważa się za dość drogi kurort, ale w moim poście chcę Wam pokazać, że da się tam znaleźć dobre hotele i restauracje w niewygórowanych cenach (szczególnie poza sezonem). Przede wszystkim Cannes przykuło moją uwagę piękną, długą, piaszczystą plażą z turkusową i czystą wodą. Warte uwagi jest także Stare Miasto na wzniesieniu, oraz oczywiście promenada La Croisette biegnąca wzdłuż morza. Razem z Marysią starałyśmy się szukać ciekawych miejsc w których można zrobić dobre zdjęcia oraz w których nie ma dużo turystów. Efekty będziecie mogli zobaczyć poniżej.



Do Cannes jechałam z Opola autokarem firmy Sindbad, ponieważ znalazłam dość tani bilet za 47 euro. Podróż trwała 31 godzin, i niestety była bardzo męcząca. Wybrałabym samolot, ale z Polski niestety nie ma bezpośrednich lotów do Nicei. Trzeba kupować bilet z przesiadkami na różnych lotniskach  i kosztuje to zazwyczaj ok. 1000 zł, a podróż trwa 10-14 h. Tak więc padło na Sindbada. Spałyśmy w bardzo fajnym hotelu 4* Résideal niedaleko słynnego hotelu Carlton i promenady La Croisette, około 150 metrów od morza. Miałyśmy duży przestronny pokój z widokiem na ogród i basen. W pokoju znajdował się kompletnie wyposażony aneks kuchenny, co umożliwiało przygotowywanie nam śniadań i kolacji. Był bardzo fajny! 5 noclegów kosztowało od osoby tylko 160 euro, co mnie zdziwiło (rezerwowałyśmy go na ebooking.com). Obiady jadałyśmy na mieście i był to koszt od 10 euro za jedno danie do 16 euro za cały zestaw. Zakupy podstawowych produktów robiłyśmy w Carrefourze niedaleko promenady.

Wracając do sedna- pomimo tego, że  byłyśmy w Cannes 6 dni to tylko przez całe 2 dni mogłyśmy zwiedzić na spokojnie miasto, ponieważ przez resztę czasu podróżowałyśmy do innych miejsc (Saint Tropez, Monako, Nicea). Uważam, że to stanowczo za mało na takie piękne miejsce! No ale co zrobić. Starałyśmy się wykorzystać ten czas w 100 %. W pierwszy dzień byłyśmy na prywatnej plaży należącej do restauracji (leżak z parasolem kosztuje 10 euro za osobę na cały dzień) gdzie się opalałyśmy i pływałyśmy w morzu. Temperatura wody była dość przyjemna, wg mnie miała około 18-19 stopni. Co prawda to nie wrzątek, ale kolor wody wynagrodził wszystko. Po południu poszłyśmy pospacerować i porobić zdjęcia na Starym Mieście, pełnym wąskich uliczek i małych domków. Mogłyśmy pooglądać miejsca, w których zachowała się tradycja, oglądając typowe francuskie rodziny mieszkające w tych domkach od pokoleń. Kiedy zrobiło się ciemno, poszłyśmy jeszcze wyżej, aby zrobić zdjęcie panoramy Cannes z góry. Obok tarasu widokowego znajdowały się pozostałości po zamku z XII wieku oraz muzeum. Drugiego dnia w Cannes byłyśmy także na plaży, a po południu udałyśmy się na przechadzkę po promenadzie La Croisette, w porcie i wzdłuż morza. Przez te dwa dni spędziłyśmy niesamowite chwile w tak cudownym miejscu. Było po prostu wspaniale... Poniżej załączam kilka zdjęć:





























































Ogólne koszty wyjazdu: bilet do Cannes (Sindbad) 47 euro + hotel 161 euro + opłata klimatyczna 8 euro + bilet powrotny 100 euro (samolot Nicea - Paryż Orly <=> Paryż Beauvais - Wrocław) + jedzenie/komunikacja miejska/inne wydatki 320 euro = 636 euro ~ 2800 PLN  (cała podróż, wraz ze zwiedzaniem St Tropez, Nicei, Monako)

Jeśli macie jakieś uwagi, pytania lub chcielibyście coś dodać, zapraszam do komentowania! Chętnie przeczytam i odpiszę na Wasze komentarze. Pozdrawiam!