22 września 2016

#8 Katalońskie miasteczko Tossa de Mar i las calas!


Witajcie! Dawno mnie tu nie było, ale wreszcie znalazłam czas, żeby napisać posta. Ten miesiąc był dla mnie dość ciężki... Po pierwsze, był to powrót do rzeczywistości po mojej wspaniałej podróży do Francji, Hiszpanii i Szwajcarii, musiałam jakoś się odnaleźć w polskiej rzeczywistości... Miałam także dużo pracy, dużo obrabiania zdjęć ślubnych, i na dodatek zaginął mój kot, którego szukałam parę dni. Odnalazł się po 4 dniach od zaginięcia, był zmasakrowany przez auto, ale na szczęście wraca już do zdrowia i coraz z nim lepiej. Przez całą sytuację z Puszkiem,straciłam wiarę w społeczeństwo. Mój kot leżał 2 dni  pod sklepem, i nikt nie raczył się mu pomóc, ani nawet zadzwonić do schroniska lub TOZ-u. Zalęgły się na nim robaki. Dopiero wielkoduszna Agata, która pracowała w tym sklepie i przyszła na swoją zmianę, wzięła go stamtąd, a następnie zadzwoniła do mnie gdy przeczytała ogłoszenie. Jest to dłuższa historia do opowiedzenia, ale ważne jest to, że zakończyła się szczęśliwie, a Puszek jest już w domu!